środa, 11 września 2013

Prolog ...

Skąd ten pomysł? Jak to się stało, że nam się zachciało?

Pomysł przejścia wzdłuż polskiego wybrzeża tlił się w mojej głowie już od bardzo dawna. Jako rodowity Darłowianin, znałem uczucie piasku pod stopami, wiedziałem z jakim wysiłkiem trzeba wydzierać plaży kolejne metry. Mimo to, perspektywa przejścia całej linii brzegowej była niezwykle kusząca. Będąc nastolatkiem, nie raz widziałem rowerzystów obarczonych przeróżnymi tobołami, którzy "zbierali" kolejne porty na swojej wakacyjnej trasie. Więc, dlaczego by nie? Pieszo... Wtedy byłem za młody, nie miałem nawet porządnego plecaka, mama by mnie nie puściła ;)

W ten właśnie sposób, "pomysł" odszedł gdzieś daleko, ale nie w zupełne zapomnienie. Pojawiał się i znikał, jednak nie ukrywam, że gościł co raz rzadziej w moim życiu. Być może nawet kiedyś rozmawiałem o nim z Martą, w czasach, gdy daleko jeszcze było nam do formalizacji związku, ale... Nigdy nie myślałem, że moglibyśmy zrobić to razem. Z dziewczyną? Pewnie będzie marudzić, wybrzydzać, nie da rady...

Wszystko stanęło do góry nogami, dziesięć lat później, gdy w zimową niedzielę - już jako małżonkowie - pojechaliśmy nad morze. Miał to być krótki spacer, napełniający nasze organizmy świeżym powietrzem. Nie wiedzieć czemu, z miejscowości Łazy poszliśmy w kierunku Dąbek i nie przestaliśmy po kilkuset metrach. Nie przeszliśmy może wielkiej odległości, bo łącznie jakieś 4 km, ale w warunkach zimowej śnieżycy, obmarzających policzków, zupełnie nieprzygotowani i ... spodobało się nam.

Później długo rozmawialiśmy o perspektywie wspólnego marszu. Początkowo założyliśmy, że zrobimy odcinek od miejscowości Łazy do naszego rodzinnego Darłówka, ale zanim do tego doszło, podjęliśmy decyzję, że przejdziemy całe (no prawie) polskie wybrzeże - od Świnoujścia do Helu. 

W międzyczasie założyliśmy, że szkoda zmarnować nasz wysiłek. "Zmarnować" - może to niewłaściwe określenie, bo każda minuta, każdy krok, pozostanie w naszej pamięci, ale - dlaczego by nie zrobić czegoś więcej - tak przy okazji?

Pomysłu na temat przewodni, intencję, czy jak by tego nie nazwać, nie szukaliśmy długo. Marta od wielu lat zawodowo związana jest ze środowiskiem osób niepełnosprawnych intelektualnie, więc wybór był oczywisty: pójdziemy dla NICH!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz